Baenuru

Nie jesteś zalogowany na forum.

Ogłoszenie

KALENDARZ
OGŁOSZENIA
Wiosna 1769 r.__|__Dzień 2.

Śniegi powoli znikają z Gór Tenaro, uwalniając kolejne dolinki i szlaki dla wędrowców, należy jednak uważać na liczne osuwiska i lawiny. Rzeka Mirova mocno wezbrała i miejscami rozlewa się na szerokim obszarze, ciesząc wszelką bagienną roślinność. Na całym półwyspie drzewa puszczają nowe pączki, rozwijają się kwiaty i drobne roślinki, wypełniając krajobraz zielenią. Choć za dnia temperatury robią się przyjemne, to nocą nadal może być całkiem zimno, pojawiają się przymrozki, a sezon palenia w kominku jeszcze nie całkiem się skończył. Często zamiast śniegu pada przelotny deszcz, coraz częściej też można zobaczyć na niebie burzowe chmury. Fauna Baenuru również korzysta w pełni z nadchodzących cieplejszych dni, a w różnych zakątkach można dostrzec ślady młodocianych łapek.
۞ Najnowsze wydarzenia fabularne - poruszenie i alarm w Porcie Siengar, mieszkańcy zastanawiają się, co z tego wyniknie, a policja chwilowo milczy, starając się ogarnąć powstający chaos.

۞ Zapraszamy do spisu języków - znane postaci języki i dialekty można wypisać w polach w profilu, wliczając w to te spoza Baenuru.

۞ Rdzenne ludy Baenuru - mieszkańcy półwyspu sprzed przybycia doń Medevarczyków.

۞ Religie Baenuru - zbiór głównych wyznań pojawiających się na półwyspie.

۞ Oznaczenia i identyfikacja - systemy znaków stosowane w Medevarze i Kirtanie, zarówno teraz, jak i za czasów wojny.

GŁÓWNI MISTRZOWIE GRY

#1 2022-02-17 01:24:06

Stark
2 szare komórki
Dołączył: 2022-02-12
Liczba postów: 73
Wiek: 24 lata
Płeć: Samiec
Wysokość: 3.5m / 2.5m w kłębie
Język: Tydrodzki, B'uru
Pochodzenie: Półwysep Baenuru
Strona konfliktu: Niezrzeszeni
Obecny stan: Dobry
Multikonta: Ithaar, Eurus, Ash
WindowsChrome 98.0.4758.105

Ruiny Feldor

feldor.png


Jedna z wiosek ludzi, która w trakcie wojny została brutalnie najechana przez oddział Kirtańczyków i zmieciona z powierzchni ziemi. Większość populacji została wybita, i teraz jedyne, co pozostało po wcześniej tętniącym życiem przybytku ludzkim to ruiny, między którymi nadal można czasem znaleźć kości poległych, które zostały tu przypadkiem pozostawione, gdy rodziny poległych desperacko usiłowały skompletować ich porozrywane ciała, chcąc zapewnić swym zmarłym godny pochówek.



INFORMACJE O AGLOMERACJI:


Przed wojną jedna z jedynych osad, która nie miała negatywnego nastawienia do smoków. Wręcz przeciwnie - kilku mieszkańców co bardziej wprawionych w obcowaniu z gadzinami oswoiło kilka dzikusów, ucząc ich języka i koniec końców traktując jak swoich. Krążą plotki, że to właśnie stąd Durovast wziął pomysł, aby "zaadoptować" smoczy ród, i że zanim jeszcze Feldor zostało zrównane z ziemią przez jeden z fanatycznych oddziałów Kirtanu, król podobno zatrudnił kilku "smoczych poskramiaczy", smokologów, którzy potem mieli rzekomo pomóc mu w rozwinięciu podobnego systemu w Medevarze.


Stosunek do smoków: Neutralny, czasem bywał nawet pozytywny. W aglomeracji przed wojną żyło nawet kilka oswojonych smoków, które miały służyć za obrońców osady.


Stosunek do ludzi: Pozytywny, większość mieszkańców wioski była właśnie ludźmi.


NPC:
-



baenuru-banner2.png

(20.10)

Offline

#2 2022-12-15 13:56:03

Mistrz Gry
Użytkownik
Dołączył: 2022-11-12
Liczba postów: 25
WindowsOpera 93.0.0.0

Odp: Ruiny Feldor


Wędrówka wzdłuż rzeki, bo tak mniej więcej prowadziły końskie ślady, za którymi zdecydował się podążyć, okazała się dłuższa, niż GeBehh mógł przypuszczać. Jego znajomy zdecydowanie nie zamierzał zatrzymywać się po drodze, co zresztą było rozsądne, obaj powinni oddalić się jak najbardziej od miejsca napadu. Podróżowali obaj po południowej stronie wody, co też zdawało się mieć choć drobne znaczenie, bo GeBehh widział po drodze przynajmniej jeden solidny drewniany most prowadzący do wygodnej drogi.
Przemierzając zdziczałą puszczę mógł się poniekąd poczuć jak u siebie, bo niewiele tu było śladów cywilizacji. Z drugiej strony, no właśnie, było ich stanowczo za mało jak na jego własny świat, zero ruin, zero śmieci, zero wynaturzeń, wszystko jak w pięknych bajkach o dawnych czasach. Może pomijając dziwne małe gnomy uciekające spod nóg, kiedy wpakował się w jakieś gęstsze krzaki.
W końcu jednak jego oczom ukazał się nowy i dość znajomy widok. Ruiny wioski. Co prawda jakość budynków była zupełnie nie ta, wszystko z drewna, szczątki strzechy na dachach, krzywe płoty, ale ogólny krajobraz prezentował się bardzo apokaliptycznie, a ciemna ziemia pod nogami sugerowała duże pokłady spalenizny. Tutaj właśnie ślady kopyt coraz bardziej niknęły w pylistej ziemi i wgniecionych do niech deskach.

Offline

#3 2022-12-15 21:02:07

Tv Oia
Użytkownik
Dołączył: 2022-07-27
Liczba postów: 20
Wiek: 25-35
Wysokość: 169 cm
Język: Medevarski, Tydrodzki
Pochodzenie: Inny wymiar
Strona konfliktu: Niezrzeszeni
WindowsFirefox 108.0

Odp: Ruiny Feldor

Podróż trochę zajęła, ale tropienie i śledzenie nie było złe. Na szczęście z jakiegoś powodu facet unikał miast czy jakichkolwiek miejsc gdzie można by spotkać ludzi. Ułatwiało mi to robotę, bo lepiej widać było ślady, poza tym nie byłem gotowy na wielkie miasta. Eh, ale ogólnie ten świat napawał mnie strachem. Niby byłem sam i to naprawdę sam, nikogo obok, burzy brak, nie ma nigdzie trupów, nie słychać odgłosów zwierząt, które biegną się na ciebie rzucić. Złapałem się nawet na tym, że za rzadko patrzyłem w niebo szukając tam zagrożeń. Jednak trochę czułem się, jak w niebie, tyle wysokich drzew i to zdrowych, mogłem się na nie wspinać do woli, drapać i szarpać, a one jak stały, tak stoją. Bawiłem się nimi, nie mogę być cały czas skupiony na tropieniu, bo wejdę w tryb podążania za zapachem bez myślenia, znużenie działa podobnie na każdego.
W końcu natrafiłem na ruiny cywilizacji i chociaż takie miejsca wiązały się z kryjącymi się w środku drapieżnikami, tak tu mimo wszystko poczułem się swobodniej, bo znajomo, a jednocześnie nauczony tym, że w tym świecie nie ma co się aż tak bać powoli wszedłem między zawalone domy, na spopielony plac. To było takie miłe, widzieć to co normalne, jakbym wcale nie musiał myśleć i się zastanawiać nad tym co teraz.
Ułożyłem się bokiem na ziemi, przejeżdżając ciałem po ziemi, zaraz przeturlałem się na drugi bok, wcierając popiół w drugą stronę. Machnąłem długim ogonem, zadowolony z takiej higieny pozostałościami po ogniu. Wytrzepałem się krótko i przeciągnąłem na zakończenie odpoczynku. Trzeba iść za śladami dalej. Prowadziły na deski, a później? Trudno powiedzieć, ale je znajdę, być może nie odszedł daleko, może chowa się w jakimś domu, a może uciekł już dawno i popiół tylko dobrze trzyma kształt. Chodziłem ostrożnie patrząc pod nogi, wyszukując śladów kopyt, butów czy drewna, co mogło być złamane dość niedawno. Jestem cierpliwy, szukać mogę długo, dopóki nie znajdę.

Offline

#4 2022-12-16 13:01:43

Mistrz Gry
Użytkownik
Dołączył: 2022-11-12
Liczba postów: 25
WindowsOpera 93.0.0.0

Odp: Ruiny Feldor


Lekki wiatr przesypywał popiół z jednej strony dawnego placu targowego na drugą. Wielu mówiło, że to dziwne, że nadal tu jest, że dawno powinien wtopić się w ziemię z deszczem albo odlecieć z wiatrem, ale popiół nie opuszczał biednego Feldor, niczym pierzyna dla wszystkich zmarłych, których nie udało się odnaleźć i należycie pogrzebać.
GeBehh krążył po wsi, wśród dziurawych domów, z których dachów sterczały belki niczym żebra z padliny, wśród zawalonych mostków nad rowami i roztrzaskanych płotów. Ślady często się gubiły i nakładały na siebie, sugerując, że jego cel dużo kluczył albo nie był całkiem sam, choć przez to, że sam miał ze sobą trzy konie, nie było to takie pewne. W końcu jednak zobaczył jedno ze zwierząt, bezceremonialnie wycofujące się zadkiem spod zadaszenia, gdzie skubało jakieś zielska. Głębiej pod wiatą stały pozostałe dwa, ale właściciela nie było nigdzie widać. Ten dom też nie wyglądał najlepiej. Zawalony przez sam środek dach dosłownie wkomponował się w klepisko podłogi, jakby coś wielkiego spadło na niego od góry... a potem zostało zabrane. Albo wstało.

Offline

#5 2022-12-16 14:16:56

Tv Oia
Użytkownik
Dołączył: 2022-07-27
Liczba postów: 20
Wiek: 25-35
Wysokość: 169 cm
Język: Medevarski, Tydrodzki
Pochodzenie: Inny wymiar
Strona konfliktu: Niezrzeszeni
WindowsFirefox 108.0

Odp: Ruiny Feldor

Dreptałem powoli po okolicy, czasami na czterech łapach, żeby lepiej zrozumieć kształt śladów, czasami stojąc prosto, żeby wyłapać ich dalszy tor. Nie powiem, że zaczynałem tracić czasami nadzieję, nie będę płakać jak faceta zgubię, co prawda to by było ugodzenie mojego serduszka bardzo mocno i całkowite pozbawienie mnie dumy i godności. Rozumiem jednak, że porażki się zdarzają i tak długo, jak nikt przez nie nie ginie, tak długo to nie jest porażka.
W pewnym momencie jednak przypadłem nisko do ziemi, widząc dupę psa, który został zabrany przez kapturnika, inne psy też tu były i jadły coś czego mięsem bym nie nazwał. Czyli to nie jest drapieżnik? Raczej nie, chociaż kto wie. Koń, on to nazwał koniem, ale ja nie mogłem uwierzyć, że to jest czym jest, to było zbyt nierealne.
Obserwowałem zwierzę spokojnie, niespecjalnie zwracając uwagę na kolejne widoczne zniszczenia. Zawalony dom to nie nowość, a różne rzeczy spadają z nieba i uciekają... chociaż nie, nie tutaj. Jednak obecnie zająłem się inną sprawą. Powoli, dalej bardziej na kuckach i na czworaka niż stojąc, zbliżyłem się trochę do stworzenia, krok, kolejny, jeszcze następny, dając między nimi chwilę na oswojenie się ze zmniejszającą się odległością. Nie zabiły chłopaka, więc pewnie są wytrenowane, ale patrząc na ich nogi i zęby, to nie można im ufać. Pociągnąłem nosem i z podkulonym ogonem zbliżyłem się jeszcze kawałek, wyciągając nieufnie rękę do psa, może licząc, że spojrzy na mnie, uzna za głupka i odejdzie, a może licząc na to, że się zbliży, bo chciałem go dotknąć, to futro było piękne, takie gęste i wyglądało na miękkie. Takich rzeczy się nie spotyka na co dzień.

Offline

#6 2022-12-16 14:51:06

Mistrz Gry
Użytkownik
Dołączył: 2022-11-12
Liczba postów: 25
WindowsOpera 93.0.0.0

Odp: Ruiny Feldor


Konie stały spokojnie i objadały się chwastami, nie do końca świadome zbliżającego się szczurzego ogona. Kiedy dzieliło ich kilka metrów, jeden z nich podniósł głowę i prychnął cicho, nastawiając uszy. To zaalarmowało pozostałe, a ten stojący najbliżej GeBehha, spłoszył się niespodziewaną obecnością czegoś siedzącego przy ziemi. Koń wierzgnął i kopnął w tył, lecz daleko jeszcze miał do trafienia GeBehha. Odsunął się i postukał kopytem o ziemię w jawnym ostrzeżeniu dla dziwnego zachowania mężczyzny.
Ale nie to było teraz problemem szczura, bo te dźwięki i zapachy przyciągnęły uwagę kogoś innego. Cichy szelest gdzieś za GeBehhem przykuł uwagę zwierząt i jego z pewnością też, bo przypominał węża, ale był zdecydowanie zbyt głośny. Coś szarawego przesunęło się pomiędzy ruinami domów, jakiś smukły cień przemknął za zniszczonym płotem. Dźwięk krążył wokół, początkowo się zbliżając, ale nie na tyle, by można było dostrzec jego cały kształt.

Offline

#7 2022-12-17 02:14:12

Tv Oia
Użytkownik
Dołączył: 2022-07-27
Liczba postów: 20
Wiek: 25-35
Wysokość: 169 cm
Język: Medevarski, Tydrodzki
Pochodzenie: Inny wymiar
Strona konfliktu: Niezrzeszeni
WindowsFirefox 108.0

Odp: Ruiny Feldor

Cóż, moja chęć nawiązania relacji z psami poszła w siną dal, gdy te się mnie wystraszyły, z wzajemnością z resztą. Zachowawczo wycofałem się kilka kroków, rezygnując w głupich pomysłów natchnionych naiwnością faceta, w którym spędziłem może pięć minut. Czasami jednak ludziom się ufa, chociaż się ich nie zna, to był chyba taki przypadek? Nie byłem pewien i w swoich oczach wychodziłem teraz na desperata.
Szybko zwróciłem się w tył, uważnie obserwując okolicę i szukając źródła dziwnych dźwięków i poczucia bycia obserwowanym. W bezruchu odczekałem sekundę, może dwie, po czym, zrobiłem szybki zwrot, doskoczyłem do jednego z częściowo zawalonych domów i kilkoma zaskrobaniami paznokci o mur znalazłem się na lichym dachu, chowając się za skruszonym do połowy kominie. Skulony chowałem się, patrząc uważnie w miejsce gdzie jakiś stwór się znajdywał, teraz z wysokości powinienem mieć na niego lepszy ogląd. Niepewny z czym mam do czynienia, złapałem za nóż. Niech to będzie jakiś mutant, coś z pęcherzami ropy, z plamami po poparzeniach, coś z dodatkową nogą czy brakiem oczy, ale wyjątkowo dobrym słuchem. Cokolwiek, byle nie coś z czym nigdy nie miałem do czynienia i nie przypomina mi niczego znanego. Głupi strach przed nową florą i fauną. Zbyt wiele razy widziałem, gdy coś co wygląda na godne zaufania kogoś zabija. Miękki puch rozkłada tkanki, falująca trawa przebija nogi, niepozorny robak wkrada się pod skórę. Są tacy, co to spisują, ale nie stać mnie na zdobycie takiej encyklopedii, za kradzież zabiją, ale może tu mają podobne książkowe cuda i czuję, że tutaj dałbym radę coś takiego ukraść bez umierania.
Nie ruszając się czekałem na ruch stworzenia, podejdzie? Odejdzie, bo zobaczy, że już mnie nie ma na ziemi? Podkulony dalej ogon całym sobą wskazywał na to, że nie wiem co teraz. Nie chciałem też niby, żeby psy zostały zjedzone, ale chłopak będzie ich potrzebował. Tylko pytanie gdzie on jest. Może jest w brzuchu tego stwora?

Offline

#8 2022-12-17 20:22:45

Mistrz Gry
Użytkownik
Dołączył: 2022-11-12
Liczba postów: 25
WindowsOpera 93.0.0.0

Odp: Ruiny Feldor


Szelest pełzał skrycie w cieniu budynków, umykając przed wzrokiem GeBehha. Był z tym podejrzanie zręczny, bo zarówno dźwięk, jak i niewyraźne kształty wskazywały na całkiem spore stworzenie. Odgłosy ustały na chwilę, kiedy ten zaczął się wspinać, jakby to coś zaczęło wtedy nasłuchiwać.
Dach nie wyglądał stabilnie, ale trzymał się jeszcze. Z góry szczur mógł zobaczyć szerszy krajobraz zruinowanej przed wieloma laty wioski, której centrum położone było u stóp pagórka, na którym właśnie sam się znajdował razem z "wielkimi psami". I z czymś jeszcze.
GeBehh'Tyn dostrzegł go, kiedy stwór znowu się poruszył, sunąc gładko czarnymi łuskami po pylistej ziemi. Jego ciało przypominało węża, ale miał przynajmniej kilkanaście metrów długości, a trójkątną głowę zdobiła korona z rogów. Właściwie nie posiadał kończyn poza dwiema, którymi pomagał sobie nieco manewrować pomiędzy budynkami. Były w pobliżu barków, chude i poskładane w dziwny sposób, z czymś jakby pojedynczym palcem sterczącym daleko w tył, te właśnie starał się trzymać jak najbliżej ciała i nisko nad ziemią.
Za moment inny ruch przykuł uwagę szczura. Na pobliskim dachu, takim urwanym w połowie, więc właściwie pod dachem na strychu, siedział mężczyzna, którego zdążył już poznać. Zakapturzony wyglądał na przyczajonego, raczej nie był chętny do opuszczania kryjówki, choć najlepsza też ona nie była.
Wielki gad dotarł tam, skąd przyszedł GeBehh i lekko uniósł łeb. Z jego uchylonej ledwo paszczy wydobył się syk pełen niezadowolenia, a on sam szybciej popełznął przez ulicę, kierując się prosto na trójkę koni. Kiedy tylko czarny łeb wyłonił się zza rogu budynku, zwierzęta spanikowały i zaczęły szarpać za uzdy.

Offline

#9 2022-12-19 00:22:05

Tv Oia
Użytkownik
Dołączył: 2022-07-27
Liczba postów: 20
Wiek: 25-35
Wysokość: 169 cm
Język: Medevarski, Tydrodzki
Pochodzenie: Inny wymiar
Strona konfliktu: Niezrzeszeni
WindowsFirefox 108.0

Odp: Ruiny Feldor

Z większej wysokości widziałem lepiej otoczenie i to co zobaczyłem napawało mnie spokojem. To tylko jakiś wężowy stwór, pewnie ma chrapkę na konie. Z tym ciężkim ciałem i miernymi łapkami raczej trudno będzie mu się wspiąć na dach, a patrząc na styl podchodzenia do psów, to raczej polega na kamuflażu i ataku z zaskoczenia. Ale to tylko moje domysły, bo zaraz zobaczę akcję na żywo. Nie miałem zamiaru ratować  tych tak zwanych koni, dalej nie akceptuję ich jako konie.
Dostrzegłem ruch i poświęciłem chwilę na przyglądanie się chłopakowi. Uśmiechnąłem się pod nosem. Nie wyglądał, jakby chciał się z wężem bić, więc zaufam jego ocenie, że nie warto to robić lub jest to zbyt niebezpieczne. Za to zamieszanie jakie stwór wywołał dało mi odwagę do zmienienie pozycji. Jaszczur, w końcu ma łatwiejszą i większą ofiarę niż skaczący i biegający chuderlak. Jednak zachowałem ostrożność i ześlizgnąłem się z dachu najciszej jak mogłem, a potem miękko na czterech łapach przedreptałem do budynku gdzie ukrywał się kapturnik. Skradanie się było utrudnione przez popiół i to, że nie wiedziałem co pod nim jest. Nastanąłem na jakieś twarde coś, że aż na chwilę kształt tego odcisnął mi się na dłoni. A ratowanie koni? Cóż, jak mówiłem, nie są one moje, nie widzę w nich wartości innej oprócz mięsa, no i jeśli będą martwe, to chłopak już mi nie ucieknie znowu aż tak daleko jak ostatnio.
Dalej skupiony na ciszy, jeśli dane mi było, wspiąłem się na piętro, gdzie chował się mój towarzysz i o ile nie próbował mnie zabić, to przysiadłem sobie w jego okolicy, żeby patrzeć na konie i stwora.

Offline

#10 2023-01-02 20:32:27

Mistrz Gry
Użytkownik
Dołączył: 2022-11-12
Liczba postów: 25
WindowsOpera 93.0.0.0

Odp: Ruiny Feldor


Ridi rozejrzał się jeszcze raz, chyba dopiero wtedy dostrzegając znajomą twarz na innym z dachów. Przez moment patrzył w stronę GeBehha, po czym znowu skupił się na pełzającym w dole smoku.
Czarny wąż pełznął dalej, nic sobie nie robiąc z ewentualnych szelestów wynikających z przemieszczania się ogoniastego. Raczej nawet tego nie usłyszał, skupiając się na panikujących koniach. Jeden z nich właśnie wyrwał szczebel z drabiny, do której był przywiązany i poleciał galopem przez wieś. Gad nie zwrócił uwagi, nawet przez chwilę nie rozważał fatygowania się tam.
Wspinaczka nie była łatwa, zwłaszcza przez to, że szczątki schodów na piętro dosłownie łamały się pod butami. Wprawiony jednak w takim terenie GeBehh szybko znalazł się na górze, tym samym przykuwając uwagę rabusia. Ten obejrzał się, kładąc jedną rękę w pogotowiu na broni, ale nie wykonywał żadnych gwałtownych ruchów, milcząco przyprowadzając go wzrokiem. Jeśli przysiadł się za blisko, Ridi odsunął się poza zasięg jego rąk i ponownie zerknął w stronę jaszczura.
Ten w tym czasie skoczył niczym żmija do jednego z koni i wgryzł mu się w brzuch. Biedne zwierzę trafiło go jednym czy drugim kopytem, ale nie miało żadnych szans, kiedy sztyletowate zęby wydarły kawał mięsa. Ziemia zabarwiła się krwią, a koń przewrócił jak szmaciana lalka, jeszcze przez chwilę wierzgając, póki smok nie odgryzł mu głowy, którą schrupał i wypluł oporządzenie. Zaraz i chwycił pozostałą tuszę, by zabrać w inne miejsce ruin. Pozostały pod wiatą rumak stał nieruchomo, najzupełniej sparaliżowany strachem.
— Kurwa łuskowana — mruknął Ridi i zerknął na ogoniastego. — A ty tu czego?

Offline

#11 2023-01-04 22:45:49

Tv Oia
Użytkownik
Dołączył: 2022-07-27
Liczba postów: 20
Wiek: 25-35
Wysokość: 169 cm
Język: Medevarski, Tydrodzki
Pochodzenie: Inny wymiar
Strona konfliktu: Niezrzeszeni
WindowsFirefox 108.0

Odp: Ruiny Feldor

Dotarłem do niego bez problemów. Coś za coś, a mi akurat życia psa żal nie było. Trzeba było uciekać, a nie stać w miejscu, jeden uciekł, drugi też mówił, to trzecim już wspominać nie będę. I ludzie naprawdę na tym jeżdżą? Toż to bezużyteczne w walce jest, o ile chcesz walczyć. Chociaż jak się to wywali, to to jest kawał mięsa blokujący kulę.
Siedziałem obok niego, a to, że się odsunął, mi nie przeszkadzało, niech robi co chce, jesteśmy dalej w tym samym rejonie i razem gapimy się na gada. Ja ze szczególną pasją. Niezbyt szybkie, ale jak złapie, to śmierć będzie na pewno. Równie dobrze, może siedzieć w ustronnym miejscu, jaskini, zawalonym budynku i czekać aż mu sam ktoś do pyska wejdzie. Teraz trochę tak zrobił, tylko musiał kawałeczek wyjść. Nie będę jednak mówić, że to stwór wolny, bo widziałem już takie co biegną, aż się za nimi kurzy.
Zmarszczyłem brwi, jak się mnie zapytał po kiego tu jestem.
-Niczego. Szedłem za tobą, bo uciekałeś.-wyjaśniłem.-Tylko nie wiem po co właściwie.-powiedziałem prawdę.-Szukanie ciebie było moim głównym zajęciem ostatnio, a że przez miastami nie chodziłeś. Czasami wątpiłem w to czy ty w ogóle śpisz?-zmrużyłem na niego oczy, ale na wampira mi nie wyglądał.-Masz coś do jedzenia? Zgłodniałem od tego.-rzuciłem nie do końca jasno czy chcę jeść bo go goniłem czy dlatego, że stwór teraz je.-Swoją drogą, co to jest?-bo chociaż stworzenie wyglądało dziwnie znajomo i naturalnie, to wyjaśnienie wszystkiego może zaważyć na tym czy umrę czy przeżyję.

Offline

#12 2025-12-27 00:04:15

Ksejgaak
Polarmiś
Dołączył: 2022-03-26
Liczba postów: 39
Wiek: dorosły
Płeć: samiec
Wysokość: 7,5 m (smok) | 185 cm (ludź)
Język: medevarski, tydrodzki
Pochodzenie: Inny kontynent
Strona konfliktu: Medevar
Obecny stan: brudny, przypalony, zmęczony
Multikonta: Hisui, Egon, Saras
AndroidOpera 93.0.0.0

Odp: Ruiny Feldor

W innym czasie...


Jak postanowił, tak zrobił, szedł przed siebie, byle dalej od tamtego miejsca, od tego stada, tych pytań i wątpliwości. Przedzierał się przez krzaki i młode drzewa, smagały go liśćmi po pysku, po zmrużonych oczach, po jeszcze nie zasklepionych ranach, które rwały i piekły raz za razem. Nawet nie chciał myśleć o tym, co się w nich zalęgło z bagna.
Kiedy drzewa się przerzedziły, Ksejgaak zaczął biec. A przynajmniej ruszał się szybciej, bo do biegu było mu jeszcze daleko. Teraz tym bardziej wyglądał jakby miał się zaraz przewrócić, łapy uderzały bezwładnie o ziemię, pazury szurały po powierzchni, zahaczały o jeżyny, turlały się szyszki.
Oddech palił mu gardło, szybki i nierówny. Niewystarczający. W pewnym momencie zatrzymał się i zaniósł suchym kaszlem. Zadnie łapy opadły na ziemię, a zaraz za nimi te z przodu, sprowadzając smoka do parteru. Przymknął oczy i dyszał z otwartym pyskiem. Domy. Cywilizacja. Był uratowany. Bezpie...
Ksej ponownie otworzył ślepia. Na moment w jego głowie powstała pustka, a mruknął ze zmęczeniem i frustracją w głosie. Znał fe zgliszcza i wiedział dobrze, że nikogo tu nie spotka. Choć... może to i lepiej?
Głowa mu się kiwnęła, ale wrócił do pionu. A potem spróbował się podnieść. Łapy drżały, rany paraliżowały ruch. Jego kończyny ponownie poddały się pod ciężarem i on także, przynajmniej na chwilę.


KARTA POSTACI

Obecny stan Kseja przedstawia się dość fatalnie. Jego białe futro jest bure od pyłu i popiołu, wokół łap oblepiło się cuchnące błoto bagien, a w samej sierści utkwiły szczątki liści i drobnych gałązek. Skrzydła są całe obszarpane, brakuje w nich wielu piór, a inne są wyraźnie nadpalone, wątpliwe, by futrzasty mógł się na nich unieść w powietrze. Gdzieniegdzie da się wyczuć zapach krwi, choć tylko z bliska i bardzo nikły, gdyż jest już zaschnięta i zamaskowana wonią bagna. Gad jest wykończony, co widać w każdym jego ruchu.

* * *

Please, don't waste your breath
on the things I don't regret,
baby, I'm just here for the ride
I'm just here for the ride

* * *

Offline

#13 2025-12-28 01:33:58

Wathara
Rybiara
Dołączył: 2022-02-12
Liczba postów: 82
Wiek: Młoda dorosła
Płeć: Samica
Wysokość: 2.17m
Język: Medevarski, Tydrodzki
Pochodzenie: Inny wymiar
Strona konfliktu: Niezrzeszeni
Obecny stan: Dobry
Multikonta: Bruno
WindowsFirefox 146.0

Odp: Ruiny Feldor

Tropienie bialego samca przychodziło Watharze naprawdę łatwo.
Obcy musiał być w naprawdę paskudnym stanie, bo nawet nie próbował maskować ani swojego zapachu, ani nawet nie przejmował się połamanymi gałęziami i krzakami, które smoczyca co jakiś czas spotykała na swej drodze. Gigant wybitnie nie był dostosowany wielkościowo do tutejszych klimatów, Wathara zresztą już wcześniej zwróciła uwagę na jego jasno ubarwione pióra i futro - smok musiał być z rejonów polarnych, albo przynajmniej wystarczająco ośnieżonych, aby tłumaczyć taką maść. No, ewentualnie mogła być to jakaś niefortunna mutacja, tak jak w jej przypadku. Mimo wszystko matka natura lubi tworzyć różne dziwadła...
W każdym razie, cytrynowa nie spieszyła się za bardzo. Domyślała się, że znajdzie pokaźnego samca pewnie gdzieś niedaleko, no i nie myliła się - po chwili marszu dostrzegła wielkie, białe cielsko leżące na ziemi pośród jakichś zgliszczy.
Stanęła gdzieś na granicy lasu, przez chwilę zastanawiając się, czy podejść, żeby sprawdzić czy gad żyje, czy może sobie odpuścić, bo jeśli smok był umierający to pewnie w amoku rzuciłby się na nią ostatkiem sił - ot, tak po prostu, instynktownie. Postanowiła więc sprawdzić jego przytomność na odległość.
Odchrząknęła.
-Halo, kontaktujesz pan jeszcze?-Powiedziała dość bezceremonialnie, jednocześnie obmyślając już plan, jak namówić Starka na to, aby pomógł jej zepchnąć truposza do rzeki, gdy już okaże się, że jaszczur padł.

Offline

#14 2025-12-29 20:17:13

Ksejgaak
Polarmiś
Dołączył: 2022-03-26
Liczba postów: 39
Wiek: dorosły
Płeć: samiec
Wysokość: 7,5 m (smok) | 185 cm (ludź)
Język: medevarski, tydrodzki
Pochodzenie: Inny kontynent
Strona konfliktu: Medevar
Obecny stan: brudny, przypalony, zmęczony
Multikonta: Hisui, Egon, Saras
WindowsOpera 125.0.0.0

Odp: Ruiny Feldor

Leżał i starał się nie oddychać zbyt gwałtownie. Tym razem nie z powodu uszkodzeń ani dyskomfortu, a przez pył, który pokrywał ziemię. Wysuszony słońcem, wydeptany przez zwierzęta, minie jeszcze trochę czasu nim Feldor w całości pochłonie natura. Na razie tylko krzewy i młode drzewka nieśmiało zbliżały się do osady, wyglądały przez połamane płoty i kukały do wybitych okien. Ironiczne miejsce na umieranie.
Skrzywił się. Nie, nie zamierzał jeszcze umierać, co za głupie myśli.
I wtedy do jego uszu dotarł głos. Z początku jej nie poznał, czy może raczej nie zakładał, że smoczyca może za nim pójść. Ucho mu drgnęło, a po chwili Ksej ciężko podniósł łeb i obejrzał się na o wiele mniejszą gadzinę. Jej cytrynowo-błękitne łuski skojarzył od razu, choć gra świateł na bagnach dodawała tam kilka niepotrzebnych odcieni.
Zawahał się na moment.
— Nie mów do mnie pan, brzmisz jak człowiek — prychnął trochę niedbale i zjechał spojrzeniem na linię lasu w poszukiwaniu jej towarzyszy. Ale żadnego nie było widać, przynajmniej nie tego dużego. Reszta z łatwością by się skryła. — Co tutaj robisz? — spytał, wracając uwagą do smoczycy. Nie ruszył się poza tym z miejsca. Stała daleko, żadne z nich nie było specjalnie zaskoczone tym spotkaniem, nie tak jak wcześniej. No i z nich wszystkich ona jedna wyglądała na najmniej dziką, a więc najbardziej przewidywalną. To dawało pewien poziom komfortu, jeśli można było użyć tego słowa.


KARTA POSTACI

Obecny stan Kseja przedstawia się dość fatalnie. Jego białe futro jest bure od pyłu i popiołu, wokół łap oblepiło się cuchnące błoto bagien, a w samej sierści utkwiły szczątki liści i drobnych gałązek. Skrzydła są całe obszarpane, brakuje w nich wielu piór, a inne są wyraźnie nadpalone, wątpliwe, by futrzasty mógł się na nich unieść w powietrze. Gdzieniegdzie da się wyczuć zapach krwi, choć tylko z bliska i bardzo nikły, gdyż jest już zaschnięta i zamaskowana wonią bagna. Gad jest wykończony, co widać w każdym jego ruchu.

* * *

Please, don't waste your breath
on the things I don't regret,
baby, I'm just here for the ride
I'm just here for the ride

* * *

Offline

Użytkowników czytających ten temat: 0, gości: 1
[Bot] ClaudeBot

MEDEVAR      |      KIRTAN      |      NIEZRZESZENI

Stopka

Forum oparte na FluxBB

Darmowe Forum
polskitruelife - hajsownicygimpera - bananateam - grovestreetrpgmta - forspeed